Groszek ptysiowy z ciasta zaparzanego

Tagi:

Dziś po raz pierwszy zrobiłam prawdziwy groszek ptysiowy. Długo zwlekałam, bo „ciasto zaparzane” tak mnie odstraszało, że nie miałam nawet ochoty wczytywać się w przepis. Zaparzane? To musi być trudne, pewnie trzeba uważać, żeby się za bardzo nie zaparzyło i takie tam. Ale dzieciom, mnie również, chciało się jakiegoś fajnego dodatku do zupy. No i stało się. I wiecie co? Ciasto zaparzane nie jest takie trudne, jakby mogła wskazywać nazwa!

Przejrzałam kilka przepisów na groszek ptysiowy, szukając jakiegoś prostego i okazało się, że nie ma trudnych. Wybrałam ten z książki Kuchnia Polska dlatego, że był to przepis na groszek ptysiowy „na raz”, czyli w sam raz na moją wersję testową.  Mój groszek ptysiowy z ciasta zaparzanego miał być wersją testową, ale gdy tylko spróbowałam pierwszego ptysia, pożałowałam, że nie odważyłam się upiec od razu większej ilości.

W internecie znalazłam przepis z ucieraniem mikserem, aby groszek dobrze wyrósł. Ja swój ucierałam i wyrósł jak należy, a po przegryzieniu widać było strukturę ptysiowego ciasta. Gdybym robiła groszek ptysiowy z większej ilości ciasta, z pewnością posłużyłabym się mikserem, ale do wykonania wersji testowej ograniczyłam się do ucierania łyżką.

Składniki:

  • 30 gramów masła
  • 40 gramów mąki pszennej
  • trzy łyżki wody
  • jajko
  • szczypta soli

Przygotowanie:

  1. W małym garnuszku zagotowuję masło z wodą.
  2. Dodaję przesianą mąkę, dokładnie mieszam, gotuję kilka minut na wolnym ogniu ciągle mieszając. W tym czasie ciasto „zaparza się”. Przez ten czas trzeba tylko pilnować, żeby zawartość rondelka się nie przypaliła (na co nie ma szans, jeśli w nim mieszamy, a spod rondelka nie bucha ogień). Ciasto szybko zamieni się w elastyczną kulkę, miękką jak plastelina.
  3. Odstawiam ciasto do wystygnięcia, dodaję jajko, szczyptę soli, dokładnie ucieram do otrzymania jednolitej masy. Ucieranie zajęło mi może 3 minuty.
  4. Odstawiam do lodówki, by nieco stężało.
  5. W tym czasie wstawiam na dół piekarnika płaskie naczynie żaroodporne wypełnione wodę i nagrzewam piekarnik do 180 st. C. Podobno dzięki temu groszek ptysiowy lepiej rośnie i jest smaczniejszy. Mój groszek wyszedł przepyszny, może właśnie dzięki odpowiedniej wilgotności w piekarniku.
  6. Ciasto nakładam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, za pomocą szprycy nakładam na blachę nieduże kulki.
  7. Piekę na jasnozłoty kolor, około 10-15 minut.
  8. Jeśli przygotujemy większość ilość, groszek ptysiowy można przechowywać w plastikowym zamykanym pojemniku nawet kilka tygodni.

groszek ptysiowy

groszek ptysiowy - przepis

Zobacz też

7 Comments

  • matt napisał(a):

    Super sprawa bardzo pomocny artykuł:)

  • anka napisał(a):

    Coś nie tak mocno z tym przepisem jest, ponieważ nie rośnie ten groszek… 🙁 no i piekłam go ponad 30 minut. Owszem, ciasto po wyrobieniu jest super masą plastyczną. Tylko co z tego jak kuleczki są ciężkie i nie mają w ogóle lekkości? Czemu? Nie wiem. Jajka dodałam jak masa wystygła całkowicie po godzinie. Zmarnowałam godzinę w kuchni 🙁

    • Agata napisał(a):

      Bardzo mi przykro 🙁 Nie wiem, co poszło nie tak, ja nawet nie czekam do całkowitego wystygnięcia ciasta, a tylko do momentu, gdy nie jest bardzo ciepłe. Ostatnio robiłam groszek ptysiowy i ciasto ciężko się wyciskało, to pewnie zależy od rodzaju mąki, ale groszek mimo wszystko ładnie wyrósł i był lekki po upieczeniu. A może otwierała Pani piekarnik podczas pieczenia? Groszek tego nie lubi. Nic innego nie przychodzi mi do głowy, problem mógłby być przy dodaniu jajek do zbyt gorącej masy, ale skoro masa była zupełnie zimna… a może właśnie zbyt długo stała, skoro odstawiła ją Pani na godzinę?

  • Ola napisał(a):

    Groszek idealny,zrobłam go z krupczatki. Gdybym wiedziała,ze to takie proste robiłabym go wcześniej ?

  • Katarzyna napisał(a):

    Ponieważ chcę upiec groszek ptysiowy, zajrzałam na tę stronę, przeczytałam przepis i komentarze pod nim. Zastanowiła mnie wypowiedź Ani, której groszek się nie
    udał, wobec tego znalazłam przepisy na ciasto ptysiowe w Kuchni polskiej i przepisach z jakiegoś
    kursu pieczenia ciast oraz w internecie i w żadnym z nich nie ma proszku do pieczenia.
    Nie wiedziałam o tym, że do ciasta ptysiowego nie dodaje się proszku, chociaż piekłam
    ptysie z różnymi kremami o ulubionej karpatce nie wspominając:) Ja po prostu piekłam
    ptysie z przepisu, który dostałam od mamy mojej koleżanki i tam jest proszek do pieczenia.
    Wobec tego postanowiłam podjąć wyzwanie i spróbuję zrobić to ciasto bez proszku.
    Ciekawe, czy mi wyjdzie. Nie omieszkam podzielić się doświadczeniem:))

Napisz komentarz.

Twój email jest niewidoczny dla innych. Pola wymagane są zazaczone *