Moje kulinarne postanowienia noworoczne

Tagi: ,

Wiadomo, jak to jest z noworocznymi postanowieniami. No właśnie, jak? Bo ja mam kilka takich, które udało mi się spełnić. I całą masę tych, których nie udało mi się zrealizować wcale. Czasem w ogóle sobie nic nie postanawiam. Ale w tym roku mam ochotę powalczyć ze sobą, może właściwie nie powalczyć, ale się zmobilizować i coś zmienić w swojej kuchni.

Moje kulinarne postanowienia noworoczne

Zacznę od szafki ze słodyczami, a właściwie od jej likwidacji. Mam taką szafkę w kuchni, a taka szafka zobowiązuje. Bo przecież nie może być pusta, więc cięgle czymś ją zapełniam. I przez to ciągle w domu są słodycze. Szczęśliwie moje dzieci do szafki ze słodyczami nie przywiązują wagi, ale za to mi często ta szafka staje przed oczami. Jak czytam lub coś oglądam, ta szafka zasłania mi wszystko, wyrasta przede mną, jak spod ziemi. Sama więc ją opróżniam, potem sama ją zapełniam. Lepiej zlikwidować, a zapełnić ją na przykład kaszami.

Kasze bardzo lubię, ale wciąż mam kilka ulubionych i nie daję szans innym. W tym roku chcę to zmienić i sięgać po kasze częściej niż dotychczas. Obok kaszy manny i jęczmiennej, zamierzam sięgać po te bardziej egzotyczne, komosę ryżową czy kaszę bulgur.

A moim najważniejszym postanowieniem noworocznym jest eksperymentowanie w kuchni. Zawsze to lubiłam, ale ostatnio wolałam nie eksperymentować, a trzymać się sprawdzonych przepisów. Bo nie ma nic milszego, niż widok domowników z apetytem wcinających obiad. Kulinarne eksperymenty są niestety obarczone ryzykiem braku akceptacji, zwłaszcza przez dzieci, ale z drugiej strony tylko w ten sposób można stworzyć dzieciom wiele okazji do poznawania nowych smaków, potraw i całego bogactwa kulinarnego. Warto zaryzykować. A jeśli się coś nie uda, będziecie o tym wiedzieć zaraz po moich domownikach 🙂

Smacznego Nowego Roku!

postanowienia kulinarne

 

Zobacz też

Napisz komentarz.

Twój email jest niewidoczny dla innych. Pola wymagane są zazaczone *