Ostra zupa z marchewki z chili

Tagi:

Jedzmy marchewkę! Jest zdrowa, zawiera mnóstwo prowitaminy A, czyli karotenu, który nie tylko wpływa korzystnie na koloryt naszej skóry, ale także na wzrok i odporność, która jesienią pewnie zostanie wystawiona na niejedną próbę. Kto chce na dłużej zachować opaloną skórę, je marchewki! Choć najwięcej karotenu przyswajamy z marchewki surowej, nie mogłam sobie odmówić sprawdzenia, jak sprawdzi się zupa z marchewki z chili.

Ostra zupa z marchewki z chili, pomarańczowa niczym jesienne liście, nie tylko cieszy oczy energetyzującym kolorem, ale także rozgrzewa od środka. Jest zatem idealna na przedjesienne chłody i oczekiwanie na ciepłą złotą polską jesień. Do zupy marchewkowej można zetrzeć odrobinę świeżego imbiru, który doda jej orientalnego charakteru, a grzanki zastąpić prażonymi ziarnami słonecznika lub pistacjami. Ostra zupa z marchewki z chili powinna być podawana w ogrzanych miseczkach.

Smacznego!

Składniki:

  • 3-4 większe marchewki
  • młoda cebula
  • kawałek papryczki chili
  • 0,5l wywaru warzywnego
  • 2 łyżki oleju winogronowego
  • sól morska
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka koncentratu pomidorowego
  • kilka kromek białego pieczywa

Przygotowanie:

  1. Marchewkę myję, obieram i kroję w kostkę. Cebulę siekam. Papryczkę chili siekam.
  2. W głębokim rondlu rozgrzewam olej (jedną łyżkę), przesmażam na nim cebulę.
  3. Po chwili dodaję wyciśnięty przez praskę czosnek, a pół minuty później marchewkę i chili, podduszam kilka minut co jakiś czas mieszając.
  4. Podlewam marchewkę wywarem i gotuję 20 minut „na wolnym ogniu” pod przykryciem.
  5. Na chwilę przed końcem gotowania dodaje łyżeczkę koncentratu, a z kromek chleba wycinam foremką-marchewką chlebowe marchewki i podsmażam je na rozgrzanym oleju.
  6. Zupę marchewkową miksuję i doprawiam do smaku solą. Zupa z marchewki z chili może być podana z grzankami w kształcie marchewek.

zupa z marchewki z chili

zupa marchewkowa z chili

Zobacz też

4 Comments

  • Darek napisał(a):

    Bardzo fajna zupa, ale musiałem dorzucić mielonego pieprzu cayenne – bałem się przesadzić z papryczką chili, a później okazało się, że dałem za mało. Teraz już wiem, że nie ma co na niej oszczędzać 😉

    • Agata napisał(a):

      Widzisz Darku, ja właśnie miałam wątpliwości, jak w przepisie ująć tę papryczkę, żeby komuś nie wypaliło przełyku 🙂 A Tobie było mało :p

  • Darek napisał(a):

    a, zapomniałem dodać – Wasz blog, drogie Panie, ma nowego wiernego fana 🙂

Napisz komentarz.

Twój email jest niewidoczny dla innych. Pola wymagane są zazaczone *